texas holdem

strona 62
strona 72
strona 82
strona 92
strona 102
strona 112
strona 122
strona 132
strona 142


dupe

poker

czytasz strone nr 1221




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Ujrzaszy tedy łunę i usłyszawszy strzały poszedł pan Strzałkowski, jakoby kto
sierpem rzucił, prosto na gwar i napadł na zajętych rabunkiem. Bronili się silnie w opłotkach,
lecz pan Strzałkowski rozerwał ich, wysiekł, nikogo texas holdem nie żywił. W innych wioskach
inne partie uczyniły toż samo, po czym w gonitwie za uciekającymi podsunęły się pod sam
obóz szwedzki, roznosząc trwogę i zamieszanie, krzycząc po tatarsku, po wołosku, po
węgiersku i po polsku, poker tak iż Szwedzi sądzili, że jakieś potężne wojska posiłkowe na nich
następują, może chan z całą ordą.
Wszczęło się zamieszanie i - rzecz niebywała dotąd - popłoch, który z największym
trudem udało się oficerom potłumić. Lecz poker texas holdem król, do rana przesiedział na koniu, widział, co
się dzieje, zrozumiał, co z tego może wyniknąć, i zaraz rankiem zwołał radę wojenną.
Posępna owa narada niedługo trwała, bo nie było dwóch dróg do wyboru. Duch w wojsku
upadł, poker żołnierz nie miał co jeść, nieprzyjaciel rósł w potęgę.
Szwedzki Aleksander, który obiecywał światu całemu gonić, choćby do tatarskich
stepów, polskiego Dariusza, nie o gonitwie dalszej, ale o własnym ocaleniu musiał teraz
poker myśleć.
- Sanem możem się wracać do Sandomierza, stamtąd Wisłą do Warszawy i do Prus -
mówił Wittenberg. - W ten sposób zguby unikniem.
Duglas za głowę się chwycił:
- Tyle zwycięstw, tyle trudów, tak olbrzymi kraj podbity i wracać nam przychodzi!
A Wittenberg na to:
- Masz-li, wasza dostojność, jaką radę?
- Nie mam! - odrzekł Duglas.

strona 1220 poprzednia strona
strona 1222 kolejna strona

poker