pokerczytasz strone nr 1221
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Ujrzaszy tedy łunę i usłyszawszy strzały poszedł pan Strzałkowski, jakoby kto
sierpem rzucił, prosto na gwar i napadł na zajętych rabunkiem. Bronili się silnie w opłotkach,
lecz pan Strzałkowski rozerwał ich, wysiekł, nikogo texas holdem nie żywił. W innych wioskach
inne partie uczyniły toż samo, po czym w gonitwie za uciekającymi podsunęły się pod sam
obóz szwedzki, roznosząc trwogę i zamieszanie, krzycząc po tatarsku, po wołosku, po
węgiersku i po polsku, poker tak iż Szwedzi sądzili, że jakieś potężne wojska posiłkowe na nich
następują, może chan z całą ordą.
Wszczęło się zamieszanie i - rzecz niebywała dotąd - popłoch, który z największym
trudem udało się oficerom potłumić. Lecz poker texas holdem król, do rana przesiedział na koniu, widział, co
się dzieje, zrozumiał, co z tego może wyniknąć, i zaraz rankiem zwołał radę wojenną.
Posępna owa narada niedługo trwała, bo nie było dwóch dróg do wyboru. Duch w wojsku
upadł, poker żołnierz nie miał co jeść, nieprzyjaciel rósł w potęgę.
Szwedzki Aleksander, który obiecywał światu całemu gonić, choćby do tatarskich
stepów, polskiego Dariusza, nie o gonitwie dalszej, ale o własnym ocaleniu musiał teraz
poker myśleć.
- Sanem możem się wracać do Sandomierza, stamtąd Wisłą do Warszawy i do Prus -
mówił Wittenberg. - W ten sposób zguby unikniem.
Duglas za głowę się chwycił:
- Tyle zwycięstw, tyle trudów, tak olbrzymi kraj podbity i wracać nam przychodzi!
A Wittenberg na to:
- Masz-li, wasza dostojność, jaką radę?
- Nie mam! - odrzekł Duglas.
strona 1220 poprzednia strona strona 1222 kolejna strona
poker |