texas holdem

strona 1316
strona 1326
strona 1336
strona 1346
strona 1356
strona 1366
strona 1376
strona 1386
strona 1396


dupe

poker

czytasz strone nr 124




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Kozacy Kmicicowi utykali głowy między ramiona szlachty,
jakby całe życie w najlepszej z nią żyli zgodzie. Mimowolne okrzyki wyrywały się z ust widzów;
czasem rozlegał się wybuch niepohamowanego, nerwowego śmiechu, poznali wszyscy poker mistrza nad
mistrzami.
Ten zaś bawił się okrutnie, jak kot z myszą – i pozornie coraz niedbałej robił szablą. Lewą rękę
wysunął zza pleców i wsunął w kieszeń hajdawerów. Kmicic pienił się, rzęził, na koniec chrapliwe
słowa poker wyszły mu z gardzieli przez zaciśnięte usta:
– Kończ... waść!... wstydu... oszczędź!...
– Dobrze! – rzekł Wołodyjowski.
Dał się słyszeć świst krótki, straszny, potem stłumiony krzyk... jednocześnie Kmicic rozłożył ręce.
poker texas holdem szabla wypadła mu z nich na ziemię... i runął twarzą do nóg pułkownika...
– Żyje! – rzekł Wołodyjowski – nie padł na wznak!
I zagiąwszy połę Kmicicowego żupana począł nią ocierać szablę.
Zawrzasła szlachta jednym głosem, poker texas holdem w tych zaś krzykach brzmiało coraz wyraźniej:
– Dobić zdrajcę... dobić!... rozsiekać!
I kilku Butrymów biegło z dobytymi szablami. Nagle stało się coś dziwnego; oto, rzekłbyś:
mały pan Wołodyjowski urósł w oczach – szabla poker texas hold em najbliższego Butryma wyleciała mu z ręki śladem
Kmicicowej, jakby ją wicher porwał – pan Wołodyjowski zaś krzyknął z iskrzącymi oczyma:
– Wara!... wara!... Teraz on mój, nie wasz!... Precz!...
Umilkli wszyscy bojąc się gniewu męża, on zaś rzekł:
– Nie potrzeba mi tu jatek!... Waszmościowie szlachtą będąc powinniście rozumieć kawalerski
obyc;.

strona 123 poprzednia strona
strona 125 kolejna strona

poker