texas holdem

strona 575
strona 585
strona 595
strona 605
strona 615
strona 625
strona 635
strona 645
strona 655


dupe

poker

czytasz strone nr 1281




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Nagle, podniósłszy powieki, spojrzał na pana Michała i
rzekł:
- Poznaję natychmiast waćpana: tyś to usiekł Kanneberga.
Wszystkie oczy zwrócily się natychmiast na Wołodyjowskiego, któren ruszył wąsikami,
skłonił się i orzekł:
poker - Do usług waszej królewskiej mości.
- Jaka szarża? - pytał król.
- Pułkownik chorągwi laudańskiej.
- Gdzie dawniej służył?
- U wojewody wileńskiego.
- I opuściłeś go wraz z innymi? Zdradziłeś jego i mnie.
- Swemu królowi poker byłem powinien, nie waszej królewskiej mości.
Król nie odrzekł nic; wszystkie czoła zmarszczyły się, oczy poczęły świdrować w panu
Michale, lecz on stał spokojnie, tylko wąsikami ruszał raz po raz.
Nagle król rzekł:
- Miło gambling affiliates mi poznać tak znamienitego kawalera. Kanneberg uchodził między nami za
niezwyciężonego w spotkaniu. Waść musisz być pierwszą szablą w tym państwie?...
- In universo! - rzekł Zagłoba.
- Nie ostatnią - odpowiedział Wołodyjowski.
poker - Witam waściów uprzejmie. Dla pana Czarnieckiego mam prawdziwą estymę, jako dla
wielkiego żołnierza, chociaż mi parol złamał, bo powinien dotąd spokojnie w Siewierzu
siedzieć.
Na to Kmicic:
- Wasza królewska mość! Nie pan bambapoker Czarniecki, ale jenerał Miller pierwszy parol złamał,
Wolfowy regiment królewskiej piechoty zagarniając.
Miller postąpił krok, spojrzał w twarz Kmicicowi i począł coś szeptać do króla, któren,
mrugając ciągle oczyma, słuchał dośc pilnie, spoglądając na pana Andrzeja, wreszcie
rzekł:
- To widzę, wybranych kawalerów pan Czarniecki mi przysłal.

strona 1280 poprzednia strona
strona 1282 kolejna strona

poker