texas holdem

strona 1335
strona 1345
strona 1355
strona 1365
strona 1375
strona 1385
strona 1395
strona 1405
strona 1415


dupe

poker

czytasz strone nr 1289




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Piechoty nie brano dla pośpiechu, ni wozów, bo komunikiem iść mieli.
Wszystkie razem stanęły pod Zawadą w sile znacznej i ochocie wielkiej. Wówczas wyjechał
na przodek pan Czarniecki i uszykowawszy je do pochodu, sam zatrzymał nieco
titan poker konia i puszczał je mimo siebie tak, aby całą siłę dobrze obejrzeć. Koń pod nim prychał i
łbem rzucał, a kiwał jakby chcąc witać przechodzące pułki, a samemu kasztelanowi serce
rosło. Piękny też widok miał przed oczyma. Jak okiem sięgnął, celeb poker fala koni, fala srogich lic
żołnierskich, ruchem końskich kołysana, nad nimi trzema jeszcze fala szabel i grotów,
migotliwa i błyszcząca w porannym słońcu. Siła okrutna szła od nich, a tę siłę czuł w sobie
pan kasztelan, bo już nie party poker była to lada jaka zbieranina wolentarska, ale lud na kowadle wojennym
wykuty, sprawny, ćwiczony, i w bitwie tak ,,jadowity", że żadna w świecia jazda
zdzierżyć mu w równej sile nie mogła. Więc pan Czarniecki uczuł w tej chwili, że na
poker texas holdem pewno, że bez żadnej wątpliwości z tymi ludźmi rozniesie na szablach i kopytach wojsko
margrabiego badeńskiego i owo przeczuwane zwycięstwo rozpromieniło mu tak oblicze,
że blask bił od niego na pułki.
– Z Bogiem! Po wiktorię! - zakrzyknął zasady pokera wreszcie.
- Z Bogiem! Pobijemy! - odpowiedziały mu potężne głosy.
I krzyk ów przeleciał przez wszystkie chorągwie, jak głuchy grzmot przez chmury.
Czarniecki wspiął konia, by dognać idącą w przodku laudańską.
I poszli.
Szli zaś nie jak ludzie, ale jak stado ptaków drapieżnych, które, zwietrzywszy bój w oddali,
lecą z wichrem na prześcigi.

strona 1288 poprzednia strona
strona 1290 kolejna strona

poker