pokerczytasz strone nr 1289
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Piechoty nie brano dla pośpiechu, ni wozów, bo komunikiem iść mieli.
Wszystkie razem stanęły pod Zawadą w sile znacznej i ochocie wielkiej. Wówczas wyjechał
na przodek pan Czarniecki i uszykowawszy je do pochodu, sam zatrzymał nieco
titan poker konia i puszczał je mimo siebie tak, aby całą siłę dobrze obejrzeć. Koń pod nim prychał i
łbem rzucał, a kiwał jakby chcąc witać przechodzące pułki, a samemu kasztelanowi serce
rosło. Piękny też widok miał przed oczyma. Jak okiem sięgnął, celeb poker fala koni, fala srogich lic
żołnierskich, ruchem końskich kołysana, nad nimi trzema jeszcze fala szabel i grotów,
migotliwa i błyszcząca w porannym słońcu. Siła okrutna szła od nich, a tę siłę czuł w sobie
pan kasztelan, bo już nie party poker była to lada jaka zbieranina wolentarska, ale lud na kowadle wojennym
wykuty, sprawny, ćwiczony, i w bitwie tak ,,jadowity", że żadna w świecia jazda
zdzierżyć mu w równej sile nie mogła. Więc pan Czarniecki uczuł w tej chwili, że na
poker texas holdem pewno, że bez żadnej wątpliwości z tymi ludźmi rozniesie na szablach i kopytach wojsko
margrabiego badeńskiego i owo przeczuwane zwycięstwo rozpromieniło mu tak oblicze,
że blask bił od niego na pułki.
Z Bogiem! Po wiktorię! - zakrzyknął zasady pokera wreszcie.
- Z Bogiem! Pobijemy! - odpowiedziały mu potężne głosy.
I krzyk ów przeleciał przez wszystkie chorągwie, jak głuchy grzmot przez chmury.
Czarniecki wspiął konia, by dognać idącą w przodku laudańską.
I poszli.
Szli zaś nie jak ludzie, ale jak stado ptaków drapieżnych, które, zwietrzywszy bój w oddali,
lecą z wichrem na prześcigi.
strona 1288 poprzednia strona strona 1290 kolejna strona
poker |