pokerczytasz strone nr 1298
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Jednakże Wąsowicz coraz potężniej następował ze swymi ludźmi, więc i obrona stawała
się coraz zaciętszą. Most stawał się punktem środkowym bitwy, ku któremu z wolna
poczęła ciężyć i ściągała się cała linia szwedzka. W godzinę poker texas holdem później zmienił się jej cały
szyk i zwrócił się bokiem do poprzedniej pozycji. Most zasypywano po prostu deszczem
ognia i żelaza; ludzie Wąsowicza poczęli padać gęstym trupem, tymczasem przylatywały
ordynanse coraz gwałtowniejsze, celeb poker by koniecznie szli naprzód.
- Zgubi Czarniecki tych ludzi! - krzyknął nagle pan marszałek koronny.
Zaś pan Witkowski, jako doświadczony żołnierz, poznał, że źle się dzieje, i aż dygotał
cały z niecierpliwości, na koniec nie poker texas hold em mógł wytrzymać dłużej, za czym wspiął konia, aż
rumak stęknął żałośnie, i skoczył ku Czarnieckiemu, który przez cały czas ten ciągle, nie
wiadomo dlaczego, posuwał ludzi ku rzece.
- Wasza miłość! - krzyknął Witowski - krew celeb poker się próżno leje; nie zdobędziemy tego
mostu!
- Ja też go nie chcę zdobywać! - odrzekł Czarniecki.
- Więc czego wasza dostojność chcesz! Co mamy robić?
- Ku rzece chorągwiami! ku rzece! Do rzeregu waść!
Tu Czarniecki począł poker sypać oczyma takie błyskawice, iż Witowski cofnął się słowa nie
rzekłszy.
Tymczasem chorągwie doszły na dwadzieścia kroków do brzegu i stanęły długą linią
wzdłuż koryta. Nikt z oficerów ni żołnierzy nie wiedział w pień, dlaczego to czynią.
Nagle Czarniecki pojawił się jak piorun przed frontem chorągwi. Ogień miał w licach,
piorun w oczach.
strona 1297 poprzednia strona strona 1299 kolejna strona
poker |