pokerczytasz strone nr 1308
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Wolno mu było o niej marzyć, bo szedł ku niej jak prawy żołnierz, jak obrońca ojczyzny,
i był z takich, którzy nie powstają ani z soli, ani z roli, jeno z tego, co ich boli.
Tymczasem ledwie całą duszą mógł objąć tę radość, która na niego spłynęła, texas holdem więc
zwrócił się do jadącego obok marszałka i rzekł:
- Teraz pod Sandomierz! pod Sandomierz, jako najprędzej! Umie już wojsko rzeki
przepływać; nie zastraszy nas San ni Wisła!
Marszałek nie odrzekł ani słowa, natomiast jadący nieco opodal, w szwedzkim texas holdem przebraniu,
pan Zagłoba pozwolił sobie w głos przemówić:
- Jedźcie, gdzie chcecie, ale beze mnie, bom ja nie kurek na kościele, który się kręci
dniem i nocą, jeść i spać nie potrzebując.
Pan Czarniecki tak był wesół, że nie tylko się nie rozgniewał poker ale odrzekł żartując:
- Waść do dzwonnicy niż do kurka podobniejszy, zwłaszcza że jak widzę, wróble masz
w kopule. Wszelako quod attinet jadła i spoczynku, to się wszystkim przynależy.
Na to Zagłoba, ale już półgłosem:
- Kto ma dzioby na gębie, reguły pokera ten ma wróble na myśli!
KONIEC ROZDZIAŁU
ROZDZIAŁ X
Po owym zwycięstwie pozwolił na koniec Czarniecki odetchnąć wojsku i konie
strudzone odpaść, po czym znów wielkimi pochodami miał wracać pod Sandomierz, poker texas holdem aby
do upadłego króla szwedzkiego gnębić.
Tymczasem pewnego wieczora przybył do obozu pan Charłamp z wieściami od Sapiehy.
Czarniecki wyjechał był pod ową porę do Czerska na lustrację pospolitego ruszenia
rawskiego, które sie pod owym miastem właśnie zbierało, więc Charłamp, nie zastawszy
wodza, udał się wprost do Wołodyjowskiego, aby u niego po długiej drodze wypocząć.
strona 1307 poprzednia strona strona 1309 kolejna strona
poker |