pokerczytasz strone nr 1335
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Laudańska szła naprzód, Wańkowiczowi z tyłu,
a Kmicic z jeńcami w pośrodku, wszyscy w zupełnej gotowoci, aby napad, jeżeliby się
zdarzył, odeprzeć. Jeńców prowadzili tatarzy na smyczach, inni powodowali zdobyczne
konie. gratis poker Kmicic, zbliżywszy się do szop, bacznie spoglądał w twarze jeńców, czy Bogusławowej
między nimi nie zobaczy, bo choć mu już jeden z rajtarów pod sztychem
zaprzysięgł, że księcia samego nie było w oddziale, jednak jeszcze myślał, poker że nuż umyślnie
tają.
Wtem jakis głos spod strzemienia tatarskiego zawołał nań:
- Panie Kmicic! panie pułkowniku! Ratuj znajomego! Każ mnie puścić ze sznura na parol.
- Hassling! - zakrzyknął Kmicic.
Hassling był celeb poker to Szkot, niegdyś oficer rajtarii ksiecia wojewody wileńskiego, którego
Kmicic znał w Kiejdanach i swego czasu bardzo lubił.
- Puść jeńca! - zakrzyknął na Tatara - i sam precz z konia!
Tatar skoczył z kulbaki, jakby go gratis poker wiatr zmiótł, bo wiedział, jak niebezpiecznie marudzić,
gdy ,,bagdyr" rozkazuje.
Hassling postękując wdrapał się na wysokie siedzenie ordyńca.
Wtem Kmicic chwycił go powyżej dłoni i gniotąc mu rękę tak, jakby chciał ją
poker texas holdem zgruchotać, począł pytać natarczywie:
- Skąd jedziecie? Wraz powiadaj, skąd jedziecie? Na Boga, spiesz się!
- Z Taurogów! - odparł oficer.
Kmicic pocisnął go jeszcze silniej.
- A... Billewiczówna... tam jest?
- Jest!
Pan Andrzej mówił coraz trudniej, bo coraz mocniej zaciskał zęby.
- I... co książę z nią uczynił?
- Nic nie wskórał.
strona 1334 poprzednia strona strona 1336 kolejna strona
poker |