texas holdem

strona 518
strona 528
strona 538
strona 548
strona 558
strona 568
strona 578
strona 588
strona 598


dupe

poker

czytasz strone nr 1335




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Laudańska szła naprzód, Wańkowiczowi z tyłu,
a Kmicic z jeńcami w pośrodku, wszyscy w zupełnej gotowoci, aby napad, jeżeliby się
zdarzył, odeprzeć. Jeńców prowadzili tatarzy na smyczach, inni powodowali zdobyczne
konie. gratis poker Kmicic, zbliżywszy się do szop, bacznie spoglądał w twarze jeńców, czy Bogusławowej
między nimi nie zobaczy, bo choć mu już jeden z rajtarów pod sztychem
zaprzysięgł, że księcia samego nie było w oddziale, jednak jeszcze myślał, poker że nuż umyślnie
tają.
Wtem jakis głos spod strzemienia tatarskiego zawołał nań:
- Panie Kmicic! panie pułkowniku! Ratuj znajomego! Każ mnie puścić ze sznura na parol.
- Hassling! - zakrzyknął Kmicic.
Hassling był celeb poker to Szkot, niegdyś oficer rajtarii ksiecia wojewody wileńskiego, którego
Kmicic znał w Kiejdanach i swego czasu bardzo lubił.
- Puść jeńca! - zakrzyknął na Tatara - i sam precz z konia!
Tatar skoczył z kulbaki, jakby go gratis poker wiatr zmiótł, bo wiedział, jak niebezpiecznie marudzić,
gdy ,,bagdyr" rozkazuje.
Hassling postękując wdrapał się na wysokie siedzenie ordyńca.
Wtem Kmicic chwycił go powyżej dłoni i gniotąc mu rękę tak, jakby chciał ją
poker texas holdem zgruchotać, począł pytać natarczywie:
- Skąd jedziecie? Wraz powiadaj, skąd jedziecie? Na Boga, spiesz się!
- Z Taurogów! - odparł oficer.
Kmicic pocisnął go jeszcze silniej.
- A... Billewiczówna... tam jest?
- Jest!
Pan Andrzej mówił coraz trudniej, bo coraz mocniej zaciskał zęby.
- I... co książę z nią uczynił?
- Nic nie wskórał.

strona 1334 poprzednia strona
strona 1336 kolejna strona

poker