texas holdem

strona 499
strona 509
strona 519
strona 529
strona 539
strona 549
strona 559
strona 569
strona 579


dupe

poker

czytasz strone nr 1353




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

- Ja! - powtórzył Tyzenhauz.
- Ja! ja! ja! - ozwało się zaraz kilkanaście głosów.
- Kto pierwszy się ofiarował, niech ten idzie! - rzekł król.
Pan Topór Grylewski przeżegnał się, następnie przechylił do ust manierkę i skoczył.
Król stał i patrzył ciągle w chmurę dymów, którymi party poker przykryte było kretowisko, a które
ciągnęły się wyżej nad nim, na kształt mostu, aż do samych murów. Ponieważ fort leżał
bliżej Wisły, więc mury miejskie górowały nad nim, i dlatego ogień był tak straszliwy.
Tymczasem huk dział zmniejszył sie nieco, choć granaty nie ustawały opisywać zasady pokera łuków,
natomiast grzechot strzałów muszkietowych rozległ się tak, jakby tysiące chłopów biło cepami
w klepisko.
- Widać, znów idą do ataku - rzekł Tyzenhauz. - Gdyby mniej było dymów, widzielibyśmy
piechotę.
- Podjedźmy nieco - rzekł król ruszając koniem.
Za nim ruszyli poker texas holdem inni i jadąc brzegiem Wisły od Ujazdowa, podjechali prawie do samego
Solca, a ponieważ sady pałaców i klasztorów, schodzących ku Wiśle, były jeszcze w zimie
przez Szwedów na opał wycięte i drzewa nie zasłaniały widoku, mogli więc przekonać się
i bez lunet, że Szwedzi istotnie znów reguły pokera ruszyli do szturmu.
- Wolałbym tę pozycję stracić - ozwał się nagle król - niż żeby Babinicz miał zginąć!
- Bóg go obroni! - rzekł ksiądz Cieciszowski.
- I pan Grodzicki nie omieszka posiłków posłać! - dodał Tyzenhauz.
Dalszą rozmowę przerwał jakiś jeździec, który zbliżał się celeb poker całym pędem od strony
miasta. Tyzenhauz mając wzrok tak bystry, że gołym okiem lepiej widział niż inni przez
perspektywy, porwał się na jego widok za głowę i krzyknął:
- Grylewski wraca! Babinicz musiał polec i fort zdobyto!
Król przysłonił oczy rękoma, tymczasem Grylewski przyskoczył, osadził konia na miejscu
i łapiąc powietrze ustami, zawołał:
- Miłościwy panie!
- Co tam? zabit? - spytał król.

strona 1352 poprzednia strona
strona 1354 kolejna strona

poker