pokerczytasz strone nr 139
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Waćpannie pewnie na myśli stoi ów gwałtownik, który na nią bezbożną rękę śmiał podnieść?
Panna Aleksandra wbiła oczy w podłogę i nie odrzekła ani słowa.
Ma on za swoje mówił dalej pan Wołodyjowski choć mi mówiono, poker że zdrów będzie, to
jednak od kary się nie wywinie. Wszyscy zacni ludzie go potępili, i aż nadto, bo powiadają, że się z
nieprzyjacielem związał, aby od niego posiłki otrzymać, co jest nieprawda, gdyż ci ludzie, z którymi
party poker waćpannę napadł, wcale nie od nieprzyjaciela pochodzą, jeno z gościńca nazbierani.
Skąd to waćpan wiesz? spytała żywo panna podnosząc na pana Wołodyjowskiego swoje
niebieskie oczy.
Od samych tych ludzi. Dziwny to człowiek party poker ów Kmicic, bo gdym mu sam zdradę przed pojedynkiem
zadał, tedy nie zaprzeczył, chociaż niesłusznie go posądziłem. Pycha widać w nim diabelska.
I waćpan to mówisz wszędy, że on nie zdrajca? Nie mówiłem, bom sam nie wiedział, poker texas holdem ale teraz
będę mówił. Toć nie godzi się choćby na największego wroga takiego oszczerstwa rzucać.
Oczy panny Aleksandry spoczęły po raz wtóry na małym rycerzu z wyrazem sympatii i wdzięczności.
Z waćpana tak zacny człowiek, poker tak zacny, jak rzadko!...
Pan Wołodyjowski zaczął raz po raz ruszać wąsikami z ukontentowania.
Do rzeczy, Michałku! Do rzeczy, Michałku! rzekł do siebie w myśli.
Po czym głośno do panny:
Więcej waćpannie powiem!... Sposób pana Kmicica ganię, ale nie dziwię mu się, że się dobija
o waćpannę, przy której by sama Wenus za dziewkę służyć mogła.
strona 138 poprzednia strona strona 140 kolejna strona
poker |