texas holdem

strona 24
strona 34
strona 44
strona 54
strona 64
strona 74
strona 84
strona 94
strona 104


dupe

poker

czytasz strone nr 1530




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Pójdziem na nich.
– Dziś? – rzekł Kmicic.
– Jutro do dnia, to jest za dwie lub za trzy godziny.
Tu padli sobie znów w objęcia.
– Tak mi coś mówi, że go Bóg wyda w ręce nasze! – zawołał wzruszony Kmicic.
– I ja tak myślę.
poker – Ślubowałem sobie do śmierci ten dzień pościć, w którym go spotkam.
– Protekcja boża nie zawadzi – odrzekł pan Michał. – Nie będę też czuł inwidii, jeśli tobie
ten los przypadnie, bo twoja krzywda większa.
– Michale! zacniejszego bamba poker od ciebie kawalera nie widziałem!
– A niechże ci się, Jędrek, przypatrzę. Sczerniałeś od wiatru do reszty; aleś się spisał. Z
wielką estymą patrzyła cała dywizja na twoją robotę. Nic, jeno zgliszcza i cadavera. Żołnierz
z ciebie party poker zawołany. I samemu panu Zagłobie, gdyby tutaj był, ciężko by przyszło coś
lepszego o sobie wymyślić.
– Dla Boga! a gdzie pan Zagłoba?
– Przy panu Sapieże został, bo spuchł całkiem z płaczu i z desperacji po Rochu Kowalskim...
poker – To pan Kowalski zginął?
Wołodyjowski zacisnął wargi.
– Wiesz, kto go zabił?
– Skąd mam wiedzieć?... Powiadaj!
– Książę Bogusław.
Kmicic zakręcił się na miejscu, jakby sztychem pchnięty, i począł z sykiem wciągać w
bambapoker siebie powietrze, na koniec zgrzytnął strasznie zębami i rzuciwszy się na ławę, wsparł w
milczeniu głowę na dłoniach.
Pan Wołodyjowski klasnął w ręce i kazał czeladnikowi napitku przynieść, po czym
siadł około Kmicica, nalał kusztyki i począł mówić:
– Roch Kowalski tak kawalerską śmiercią zginął, że nie daj Boże żadnemu z nas gorzej.

strona 1529 poprzednia strona
strona 1531 kolejna strona

poker