pokerczytasz strone nr 1556
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Wszystko to leci oślep od
taboru na własną piechotę. Za chwilę wpadną, zamieszają ją, rozbiją, zwłaszcza że od
czoła gna na nią jazda litewska.
Hassun-bej przedostał się do taboru! woła w uniesieniu pan Gosiewski i puszcza
ostatnie bambapoker swe dwie chorągwie, jak dwa sokoły z berła.
I w tej samej chwili, gdy chorągwie owe uderzają na piechotę z czoła, jej własne wozy
wpadają na nią z boku. Ostatnie czworoboki pękają jak pod uderzeniem młota. Z całej
świetnej armii szwedzko-pruskiej poker texas holdem czyni się jedna olbrzymia kupa, w której jazda miesza
się z piechotą. Ludzie tratują się wzajemnie, przewracają, duszą, zrzucają odzież, ciskają
broń. Jazda prze ich, tnie, gniecie, miażdży. To już nie bitwa przegrana, to klęska, jedna celeb poker z
najokropniejszych w całej wojnie.
Lecz Bogusław widząc, że wszystko stracone, postanawia przynajrmniej siebie i nieco
jazdy ocalić z pogromu.
Nadludzkim wysileniem zbiera koło siebie kilkuset jeźdźców i wymyka się w dal lewym
gratis poker skrzydłem, w kierunku biegu rzeki.
Już wydostał się z głównego wiru, gdy oto drugi Radziwiłł, książę Michał Kazimierz,
uderza nań z boku ze swą nadworną husarią i jednym uderzeniem rozprasza cały oddział.
Rozprószeni, uciekają pojedynczo poker lub małymi kupkami. Jedynie szybkością koni mogą
być ocaleni.
Jakoż husaria ich nie goni, bo uderza na główną kupę piechurów, których wycinają
wszystkie inne chorągwie więc tamci mkną jak rozprószone stado sarn po błoniu.
Bogusław na karym Kmicicowym rumaku umyka jak wicher, próżno usiłując krzykiem
skupić przy sobie choć kilkunastu ludzi.
strona 1555 poprzednia strona strona 1557 kolejna strona
poker |