pokerczytasz strone nr 1557
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Nikt go nie słucha; każdy umyka na własną rękę,
kontent, że wysunął się z pogromu i że nie ma już nieprzyjaciela przed sobą.
Lecz próżna radość. Nie ubiegli jeszcze tysiąca kroków, gdy wycie rozległo się nagle
przed nimi i szara ćma tatarska wysunęła reguły pokera się od rzeki, przy której czaiła się aż dotąd.
Był to pan Kmicic ze swoją watahą. Wysunąwszy się z pola po przyprowadzeniu nieprzyjaciela
do brodu, wrócił teraz, aby uciekającym przeciąć odwrót.
Tatarzy, widząc rozprószonych jeźdźców, w jednej chwili bambapoker rozprószyli się i sami, aby ich
łowić swobodniej, i rozpoczął się pościg morderczy. Po dwóch, po trzech Tatarów przebiegało
jednemu rajtarowi, a ów bronił się rzadko, częściej chwytał rapier za ostrze i rękojeścią
wyciągał go ku ordyńcom wzywając miłosierdzia. titan poker Lecz ordyńcy wiedząc, że nie odprowadzą
tych jeńców do domu, brali żywcem tylko starszyznę, która mogła się wykupić;
pospolity żołnierz dostawał nożem po gardle i konał nie mogąc nawet Gott! wykrzyknąć.
Tych, którzy uciekali do ostatka, kłuto nożami celeb poker w karki i plecy; tych, pod którymi nie
rozpierały się konie, łowiono arkanami.
Kmicic rzucał się czas jakiś po pobojowisku, strącając jeźdźców i szukał oczyma Bogusława;
na koniec ujrzał go i poznał natychmiast po koniu, po błękitnej wstędze i kapeluszu
poker z czarnymi, strusimi piórami.
Chmurka białego dymu otaczała księcia, bo właśnie przed chwilą napadło go dwóch
nohajców, lecz on jednego powalił wystrzałem z pistoletu, drugiego przebódł na wylot rapierem,
za czym ujrzawszy większą watahę pędzącą z jednej, a Kmicica z drugiej strony,
ścisnął konia ostrogami i pomknął jak jeleń ścigany przez psy gończe.
strona 1556 poprzednia strona strona 1558 kolejna strona
poker |