pokerczytasz strone nr 1658
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Dobranoc, królowo miła mówił śpij smaczno, bo ja to chyba oka nie zmrużę o twojej gładkości
rozmyślając!
Byleś waćpan czego szpetnego nie upatrzył. Ale lepiej dam waćpanu człowieka z kagankiem,
bo to i wilków zasady pokera pod Wołmontowiczami nie brak.
A cóż to ja koza, żebym się wilków miał bać? Wilk żołnierzowi przyjaciel, bo często się z jego
ręki pożywi. Wzięło się też i bandolecik do sanek. Dobra-noc, najmilsza, dobranoc!
Z Bogiem!
texas holdem To rzekłszy Oleńka cofnęła się, a pan Kmicic ruszył ku gankowi. Ale po drodze, w szparze
uchylonych
drzwi do czeladnej, dojrzał kilka par oczu dziewcząt, które spać się nie pokładły, aby go ujrzeć
raz jeszcze. Tym posłał poker pan Jędrzej żołnierskim obyczajem całusa od ust ręką i wyszedł. Po chwili
zabrzęczał dzwonek i jął brzęczeć zrazu głośno, potem coraz bardziej mdlejącym dźwiękiem, coraz
słabiej, wreszcie ustał.
Cicho się zrobiło w Wodoktach, poker aż ta cisza zdziwiła pannę Aleksandrę; w uszach jej jeszcze
brzmiały słowa pana Andrzeja, słyszała jeszcze jego śmiech szczery, wesoły, w oczach stała bujna
postać młodzieńca, a teraz, po tej burzy słów, śmiechu i wesołości, gratis poker takie dziwne nastało milczenie.
Panienka nadstawiła uszu, czy nie dosłyszy jeszcze choć tego dzwonka od sanek. Ale nie! już on
tam dzwonił gdzieś w lasach, pod Wołmontowiczami. Więc mocna tęsknota ogarnęła dziewczynę
i nigdy nie czuła się tak samotną na świecie.
Z wolna wziąwszy świecę, przeszła do izby sypialnej i klękła do pacierzy.
strona 1657 poprzednia strona strona 1659 kolejna strona
poker |