texas holdem

strona 157
strona 167
strona 177
strona 187
strona 197
strona 207
strona 217
strona 227
strona 237


dupe

poker

czytasz strone nr 1677




Zapraszamy do lektury ksi±żki będ±cej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - ksi±żka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Mitruny już niedaleko.
– Daleko czy blisko – wszystko jedno!
I Kmicic podniósł się w saniach, wyci±gn±ł ręce do góry i pocz±ł krzyczeć, jakoby w pełnej
piersi rado¶ci nie mógł pomie¶cić:
– Hej – ha! hej – ha!
– Hej, a poker hop! hop! ha! – odezwali się towarzysze z tylnych sani.
– Czego waćpanowie tak pokrzykujecie? – pytała panna.
– A ot tak! z rado¶ci! A zakrzyknij no i waćpanna!
– Hej – ha! – rozległ się dĽwięczny, cieniutki głosik.
– Mojaż bamba poker ty królowo! Do nóg ci padnę!
– Kompania się będ± ¶mieli.
Po upojeniu ogarnęła ich wesoło¶ć szumna, szalona, jako i jazda była szalona. Kmicic pocz±ł
¶piewać:
Patrzy dziewczyna, patrzy ze dworu,
Na bujne pola!
„Matu¶! bambapoker rycerze id± od boru,
Oj, mojaż dola!”
„Córu¶, nie patrzaj – r±czkami oczy
Zatknij białymi,
Bo ci serduszko z piersi wyskoczy
Na wojnę z nimi!”
– Kto waćpana wyuczył tak wdzięcznych pie¶ni? – pytała panna Aleksandra.
poker texas holdem – Wojna, Oleńko. W obozie my to sobie z tęskno¶ci ¶piewali.
Dalsz± rozmowę przerwało gwałtowne wołanie z tylnych sani:
– Stój! stój! hej tam – stój!
Pan Andrzej odwrócił się gniewny i zdziwiony, sk±d towarzyszom przyszło do titan poker głowy wołać na
nich i wstrzymywać, gdy wtem o kilkadziesi±t kroków za saniami dojrzał jeĽdĽca zbliżaj±cego się
co koń wyskoczy.
– Na Boga! to mój wachmistrz Soroka; co¶ się musiało tam stać! – rzekł pan Andrzej.
Tymczasem wachmistrz zbliżywszy się osadził konia tak, że ten aż przysiadł na zadzie, i pocz±ł
mówić zdyszanym głosem:
– Panie rotmistrzu!.

strona 1676 poprzednia strona
strona 1678 kolejna strona

poker