texas holdem

strona 423
strona 433
strona 443
strona 453
strona 463
strona 473
strona 483
strona 493
strona 503


dupe

poker

czytasz strone nr 1698




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

– Coś za jeden, zawalidrogo? – pytał chwytając za szablę.
Uhlik przestał grać, a Kokosiński zakrzyknął:
– Hej, towarzysze! do kupy! do kupy!
Ale już za Józwą sypnęli się Butrymowie; starcy potężni i wyrostki ogromne; poczęli się tedy
także poker texas holdem skupiać pomrukując jak niedźwiedzie.
– Czego chcecie? guzów szukacie? – pytał Koko,siński.
– At! co gadać! poszli precz! – rzekł z flegmą Józwa.
Na to Ranicki, któremu chodziło o to, aby czasem nie obyło się bez bójki, uderzył Józwę rękojeścią
poker texas hold em w piersi, aż się rozległo w całej izbie, i krzyknął: .
– Bij!
Rapiery zabłysły, rozległ się wrzask niewiast, szczęk szabel i zgiełk, i zamieszanie. Wtem olbrzymi
Józwa wycofał się z potyczki, porwał stojącą. wedle stołu z gruba ciosaną ławę poker i podniósłszy
ją jakby. leciuchną deseczkę zakrzyknął:
– Rum! rum!
Kurz wstał z podłogi i przesłonił walczących, jeno w zamęcie jęki poczęły się odzywać...

KONIEC ROZDZIAŁU




ROZDZIAŁ V
bambapoker Tegoż samego dnia wieczorem przyjechał pan Kmicic do Wodoktów na czele stu kilkunastu ludzi,
których ze sobą z Upity przyprowadził, żeby ich do Kiejdan hetmanowi wielkiemu odesłać,
sam uznał bowiem, że w tak małym miasteczku nie masz dla większej celeb poker liczby ludzi pomieszczenia i
że po ogłodzeniu mieszczan żołnierz musi się uciekać do gwałtów, zwłaszcza taki żołnierz, któren
tylko strachem przed dowódcą w karności może być utrzymany. Dość bowiem było spojrzeć na
wolentarzy pana Kmicica, żeby dojść do przekonania, iż gorszego gatunku ludzi trudno było w
całej Rzeczypospolitej znaleźć: I Kmicic nie mógł mieć innych.

strona 1697 poprzednia strona
strona 1699 kolejna strona

poker