texas holdem

strona 309
strona 319
strona 329
strona 339
strona 349
strona 359
strona 369
strona 379
strona 389


dupe

poker

czytasz strone nr 1715




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Oni rzucili się patrzeć; niektórzy nadbiegli z łuczywem i poczęli w oczy świecić nieboszczykom.
Po pierwszej chwili zdumienia wszczął się gwar i zamieszanie. Przylecieli i ci, którzy już się
byli pokładli w stajniach i oborach: bambapoker Dom cały zajaśniał światłem, zaroił się ludźmi, a wśród tego
zamętu, nawoływań, pytań jedni tylko pobici leżeli pod ścianą równo i cicho, obojętni na wszystko
i – przeciw swej naturze – spokojni. Dusze z nich wyszły, a ciał nie mogły poker texas hold em rozbudzić ani surmy do
bitwy, ani brzęk kielichów do uczty.
Tymczasem w gwarze żołnierskim coraz bardziej przemagały okrzyki groźby i wściekłości.
Kmicic, który dotąd był jakby nieprzytomny, zerwał się nagle i zakrzyknął:
– texas holdem Na koń!...
Ruszyło się, co żyło, ku drzwiom. Nie upłynęło i pół godziny, już stu przeszło jeźdźców leciało
na złamanie karku po szerokiej, śnieżnej drodze, a na ich czele leciał pan Andrzej, jakby go zły
duch opętał, bez czapki, poker z gołą szablą w ręku. W ciszy nocnej rozlegały się dzikie okrzyki:
– Bij! morduj!...
Księżyc dosięgnął właśnie najwyższej wysokości w swej drodze niebieskiej, gdy nagle blask jego
począł się mieszać i zlewać z różowym światłem gratis poker wychodzącym jakby spod ziemi; stopniowo
niebo czerwieniało coraz bardziej, rzekłbyś, od zorzy wstającej, aż wreszcie krwawa czerwona łuna
oblała całą okolicę. Jedno morze ognia szalało nad olbrzymim zaściankiem Butrymów, a dziki żołnierz
Kmicicowy, wśród dymu, pożogi i skier buchających słupami do góry, mordował w pień
przerażoną i oślepłą z trwogi ludność.

strona 1714 poprzednia strona
strona 1716 kolejna strona

poker