pokerczytasz strone nr 181
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Podejrzywano się wzajemnie o zamiar ucieczki. Okrzyki: Albo wszyscy,
albo nikt przelatywały z ust do ust.
Co chwila zrywały się wieści, że wojewodowie uchodzą i powstawał taki rozruch, że wojewodowie
musieli się ukazywać poker po kilkakroć wzburzonym tłumom. Kilkanaście tysięcy ludzi stało do
świtania na koniach, wojewoda poznański zaś jeździł między nimi z odkrytą głową, podobien do
senatora rzymskiego, i powtarzał co chwila wielkie słowa:
Mości poker panowie! z wami żyć i umierać°. Przyjmowano go w niektórych miejscach wiwatami,
w innych brzmiały szyderskie okrzyki. On zaś ledwie uciszył tłumy, wracał na radę spracowany,
zachrypły, upojony wielkością własnych słów i przekonany, gratis poker że tej nocy niepożyte ojczyźnie oddał
usługi.
Ale na radzie mniejsze miał słowa na ustach, bo się za brodę i za chochoł targał z rozpaczy powtarzając:
Radźcie waszmościowie, jeśli umiecie... Ja umywam ręce od tego, co się titan poker stanie, bo z
takim żołnierzem niepodobna się bronić.
Jaśnie wielmożny wojewodo! odpowiadał pan Stanisław Skrzetuski. Sam nieprzyjaciel
powściągnie tę swawolę i te rozruchy. Niech jeno armaty zagrają, niech przyjdzie bamba poker do obrony, oblężenia,
ta sama szlachta w sprawie własnego gardła musi u wałów służyć, nie w obozie się warcholić.
Tak już nieraz bywało!
Z czym się bronić? Armat nie mamy, jeno na sze wiwatówki, dobre do pukania w czasie uczt.
Pod Zbarażem Chmielnicki miał siedmdziesiąt dział, a książę Jeremi jeno kilkanaście oktaw i
granatników.
strona 180 poprzednia strona strona 182 kolejna strona
poker |