texas holdem

strona 1411
strona 1421
strona 1431
strona 1441
strona 1451
strona 1461
strona 1471
strona 1481
strona 1491


dupe

poker

czytasz strone nr 398




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Były w nich gościnne pokoje, używane w chwilach wielkich zjazdów, kuchnie, lamusy, wozownie,
stajnie dla cugowych koni, które gospodarze lubili mieć pod ręką, mieszkania dla oficjalistów,
służby i dworskich kozaków.
Na środku rozległego poker texas holdem dziedzińca rosły stare lipy, na nich gniazda bocianie; niżej, wśród drzew,
niedźwiedź siedzący na kole. Dwie studnie żurawiane po bokach dziedzińca i krzyż z Męką Pańską,
wśród dwóch włóczni u wjazdu, dopełniały obrazu owej rezydencji zamożnego poker rodu szlacheckiego.
Po prawej stronie domu, wśród gęstych lip, wznosiły się słomiane dachy stodół, obór,
owczarni i spichrzów.
Kmicic wjechał bramą otwartą na obiedwie połowy, jak ramiona szlachcica czekającego na
przyjęcie gościa. celeb poker Jakoż wnet psy legawe, włóczące się po podwórzu, oznajmiły obcego i z oficyny
wypadło dwóch pachołków dla potrzymania koni.
Jednocześnie we drzwiach głównego domu pokazała się jakaś postać niewieścia, w której w jednej
chwili Kmicic poznał poker Oleńkę. Więc serce zabiło mu żywiej i rzuciwszy pachołkowi lejce szedł
do ganku z gołą głową, trzymając w jednej ręce szablę, w drugiej czapkę.
Ona stała przez chwilę jak wdzięczne zjawisko, przysłoniwszy oczy dłonią przeciw zachodzącemu
poker texas holdem słońcu, i nagle znikła, jak gdyby przerażona widokiem zbliżającego się gościa.
„Źle! – pomyślał pan Andrzej – chowa się przede mną!
Uczyniło mu się przykro, i tym przykrzej, że poprzednio ów pogodny zachód słońca, widok tego
dworu i spokoju, jaki rozlany był dokoła, napełniły jego serce otuchą, choć może pan Andrzej sam
sobie z tego sprawy nie zdawał.

strona 397 poprzednia strona
strona 399 kolejna strona

poker