texas holdem

strona 442
strona 452
strona 462
strona 472
strona 482
strona 492
strona 502
strona 512
strona 522


dupe

poker

czytasz strone nr 42




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

– Hajda! wystąp!
Pan Kokosiński posunął się krok naprzód, chrząk nął i tak rozpoczął:
– Jaśnie wielmożna panno podkomorzanko... – Łowczanko – poprawił Kmicic.
– Jaśnie wielmożna panno łowczanko, a nam wielce miłościwa dobrodziejko! poker – powtórzył zmieszany
pan Jaromir – wybacz waćpanna, jeżelim się w godności pomylił...
– Niewinna to omyłka – odrzekła panna Aleksandra – i nic ona tak wymownemu kawalerowi nie
ujmie...
– Jaśnie wielmożna panno łowczanko dobrodziko, poker texas holdem a nam wielce miłościwa pani!... Nie wiem, co
mi w imieniu całego Orszańskiego więcej wysławiać przystoi, czy nadzwyczajną waćpanny dobrodziki
urodę i cnotę, czy niewypowiedzianą szczęśliwość rotmistrza i komilitona naszego, pana
poker Kmicica, bo chociażbym się wzbił pod obłoki, chociażbym samych obłoków dosięgnął... samych,
mówię, obłoków...
– A zleźże już raz z tych obłaków! – zakrzyknął Kmicic.
Na to kawalerowie parsknęli jednym ogromnym śmiechem i nagle, poker wspomniawszy na przykaz
Kmicica, chwycili się rękoma za wąsy.
Pan Kokosiński zmieszał się do najwyższego stopnia, zaczerwienił się i rzekł:
– Witajcieże sami, poganie, kiedy mnie konfundujecie!
Wtem panna Aleksandra ujęła się gratis poker znowu koniuszkami palców za suknię.
– Nie sprostałabym ja waćpanom w wymowie rzekła – ale to wiem, żem niegodna tych hołdów,
które mi w imieniu całego Orszańskiego składacie.
I znowu dygnęła z nadzwyczajną powagą, a orszańskim zabijakam jakoś nieswojsko było wobec
tej dwornej panny. Starali się pokazać jako ludzie grzeczni i nie szło im w ład.

strona 41 poprzednia strona
strona 43 kolejna strona

poker