texas holdem

strona 537
strona 547
strona 557
strona 567
strona 577
strona 587
strona 597
strona 607
strona 617


dupe

poker

czytasz strone nr 43




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Więc poczęli ciągnąć
się za wąsy, mruczeć, kłaść ręce na szable, aż Kmicic rzekł:
– Przyjechaliśmy tu niby kuligiem w tej myśli, żeby waćpannę zabrać i do Mitrunów przez lasy
przewieźć, jako wczoraj była ugoda. Sanna okrutna, a i pogodę poker Bóg zdarzył mroźną.
– Jużem ja ciotkę Kulwiecównę do Mitrunów wysłała, żeby nam posiłek przyrządziła. A teraz
maluczko waćpanowie poczekacie, jeno się nieco cieplej przyodzieję.
To rzekłszy zawróciła się i wyszła, a Kmicic skoczył do towarzyszy.
poker – A co, mili barankowie? nie księżna?... A co, Kokoszko? to mnie, mówiłeś, osiodłała, a czemu
to jako żak przed nią stałeś?... Gdzieś taką widział?
– Nie trzeba mi było w gębę dmuchać, choć nie neguję, żem się do takiej persony mówić nie
reguły pokera spodziewał.
– Nieboszczyk podkomorzy – rzekł Kmicic więcej z nią w Kiejdanach na dworze księcia wojewody
albo u państwa Hlebowiczów przesiadywał niż w domu, i tam to tych górnych manier nabrała.
A uroda – co?... Pary jeszcze nie umiecie poker z gęby puścić!
– Pokazaliśmy się jak kpy! – rzekł ze złością Ranicki – ale największy kiep Kokosiński!
– O zdrajco! Mnieś to łokciem pchał – trzeba ci było samemu ze swoją cętkowaną gębą wystąpić!
– Zgodą, barankowie, zgodą! – rzekł Kmicic. poker texas holdem Dziwić się wam wolno, ale nie kłócić.
– Ja bym za nią w ogień skoczył! – zawołał Rekuć. – Zetnij, Jędrusiu, ale tego nie zaprę!
Kmicic jednak nie myślał ścinać, owszem, kontent był, wąsa pokręcał i triumfalnie na towarzyszów
poglądał. Tymczasem weszła panna Aleksandra ubrana już w kuni kołpaczek, pod którym
jasna jej twarz wydawała się jeszcze jaśniejszą.

strona 42 poprzednia strona
strona 44 kolejna strona

poker