pokerczytasz strone nr 44
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Wyszli na ganek.
To tymi saniami pojedziem? pytała panienka ukazując na srebrzystego niedźwiedzia jeszczem
też słuszniejszych sani w życiu nie widziała.
Nie wiem, kto tam nimi przedtem jeździł, bo zdobyczne. Teraz my we dwoje poker będziemy jeździli,
i bardzo się nadadzą, gdyż i u mnie w herbie panna na niedźwiedziu się prezentuje. Są inni
Kmicicowie, którzy się Chorągwiami pieczętują, ale ci idą od Filona Kmity Czarnobylskiego, a ten
zaś znów nie był z tego domu, gratis poker z którego wielcy Kmitowie się wywodzili.
A onego niedźwiadka kiedyżeś waćpan zdobył? A teraz, w tej już wojnie. My biedni exules,
którzyśmy od fortun odpadli, to jeno mamy, co wojna łupem da. A żem tej pani wiernie służył,
więc i texas holdem nagrodziła.
Dałby Bóg szczęśliwszą, bo ta jednego nagrodzi, a całej ojczyźnie miłej łzy wyciska.
Bóg to odmieni i hetmani.
To mówiąc Kmicic otulał panienkę fartuchem od sani, pięknym, z białego sukna i białymi wilkami
podszytym; texas holdem potem sam siadł, krzyknął na woźnicę: Ruszaj! i konie zerwały się z miejsca
do biegu.
Zimne powietrze pędem uderzyło o ich twarze; więc zaniemówili i słychać było tylko świst
zmarzłego śniegu pod płozami, parskanie koni, tętent i bambapoker krzyk woźnicy.
Wreszcie pan Andrzej pochylił się ku Oleńce:
Dobrze waćpannie?
Dobrze odrzekła podnosząc zarękawek i przytulając go do ust, by pęd powietrza zatamować.
Sanie gnały jak wicher. Dzień był jasny, mroźny.
Śnieg migotał, jakby kto nań iskry sypał; z białych dachów chat podobnych do kup śnieżnych
strzelały wysokimi kolumnami dymy różowe.
strona 43 poprzednia strona strona 45 kolejna strona
poker |