texas holdem

strona 727
strona 737
strona 747
strona 757
strona 767
strona 777
strona 787
strona 797
strona 807


dupe

poker

czytasz strone nr 45




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Stada wron polatywały przed saniami wśród bezlistnych
drzew przydrożnych z krakaniem donośnym.
O dwie staje za Wodoktami wpadli na szeroką dro– gę, w ciemny bór, który stał głuchy, sędziwy
i cichy, jakby spał pod obfitą poker okiścią. Drzewa, migotając w oczach, zdawały się uciekać gdzieś
w tył za sanie, a oni lecieli coraz prędzej i prędzej, jak gdyby rumaki skrzydła miały. Od takiej jazdy
głowa się zawraca i upojenie ogarnia, więc ogarnęło i poker texas holdem pannę Aleksandrę. Przechyliwszy się w
tył, zamknęła oczy, całkiem pędowi się oddając. Poczuła słodką niemoc i zdało jej się, że ten bojarzyn
orszański porwał ją . i pędzi wichrem, a ona, mdlejąca, nie ma siły się oprzeć ani poker krzyknąć... I
lecą, lecą coraz szybciej... Oleńka czuje, że obejmują ją jakieś ręce... czuje wreszcie na wargach
jakoby pieczęć rozpaloną i palącą... oczy się jej nie chcą odemknąć, jakoby w śnie. I lecą – lecą!
Senną poker pannę zbudził dopiero głos pytający:
– Miłujeszże mnie? Otworzyła oczy:
– Jako duszę własną!
– A ja na śmierć i żywot!
Znowu soboli kołpak Kmicica pochylił się nad kunim Oleńki. Sama teraz nie wiedziała, co ją
upaja poker więcej: pocałunki czy ta jazda zaczarowana?
I lecieli dalej, a ciągle borem, borem! Drzewa uciekały w tył całymi pułkami. Śnieg szumiał,
konie parskały, a oni byli szczęśliwi.
– Chciałbym do końca świata tak jechać! – zawołał Kmicic.
– Co my czynimy? to grzech! – szepnęła Oleńka.
– Jaki tam grzech! Daj jeszcze grzeszyć.
– Już nie można.

strona 44 poprzednia strona
strona 46 kolejna strona

poker