pokerczytasz strone nr 465
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Nagle zwrócił się do pachołka: Czego tu jeszcze stoisz?
Moja mościa panno! mówił dalej Kmicic, gdy drzwi za sługą zamknęły się. Chciałem jechać
bez pożegnania, ale nie mogłem. Bóg raczy wiedzieć, kiedy wrócę i czy wrócę, bo poker i o przygodę
nietrudno. Lepiej nie rozstawajmy się z gniewem w sercu i z urazą, aby kara boska na które z
nas nie spadła. Ej! siła by mówić, siła by mówić, a tu język wszystkiego nie wypowie. No! szczęścia
nie było, woli bożej, widać, poker texas holdem nie było, a teraz, choć ty, człeku, i łbem w mur bij, nie ma już rady
nijakiej! Nie winujże mnie, waćpanna, to i ja cię nie będę winował. Już na ów testament nie trzeba
zważać, bo jako rzekłem: na nic ludzka wola przeciw boskiej. Daj reguły pokera ci Boże szczęście i spokojność.
Grunt, żeby sobie winy odpuścić. Nie wiem, co mnie tam spotka, gdzie jadę... Ale już mi dłużej nie
wysiedzieć w męce, w kłótni, w żalu... Człek się o cztery ściany w izbie rozbija, bez rady, mościa
panno, bambapoker bez rady!... Nie masz tu nic do roboty, jeno się ze zgryzotą w bary brać, jeno myśleć po całych
dniach, aż głowa boli, o nieszczęsnych terminach i w końcu nic nie wymyślić... Trzeba mi
tego wyjazdu, jako rybie wody, jako ptakowi powietrza, zasady pokera bo inaczej bym oszalał.
Dajże Boże i waćpanu szczęście! odrzekła panna Aleksandra.
I stała przed nim, jakoby ogłuszona wyjazdem, widokiem i słowami pana Kmicica. Na twarzy
jej malowało się zmieszanie i zdziwienie, i widocznym było, że walkę ze sobą toczy, aby przyjść
do siebie; tymczasem zaś spoglądała szeroko otwartymi oczyma na młodego junaka.
strona 464 poprzednia strona strona 466 kolejna strona
poker |