texas holdem

strona 1582
strona 1592
strona 1602
strona 1612
strona 1622
strona 1632
strona 1642
strona 1652
strona 1662


dupe

poker

czytasz strone nr 54




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Szlachta zaś rada była, widząc swoją pułkownikównę tak groźną i do stanowczej wojny warchołów
orszańskich wyzywającą.
Ona zaś mówiła dalej z roziskrzonym wzrokiem:
– Tak jest! oni winni i muszą pójść precz, nie tylko poker texas hold em z Lubicza, ale z całej okolicy.
– My też pana Kmicica nie winujem, serceż ty nasze – mówił stary Kasjan. – My wiemy, że to
oni go kuszą. Nie ze złością my tu i jadem przeciw niemu przyjechali, jeno z żalem, że zbytników
poker przy sobie trzyma. Toż i wiadomo, że młody, głupi. I pan starosta Hlebowicz za młodu był głupi, a
teraz nami wszystkimi rządzi.
– A pies? – mówił wzruszonym głosem pacunelski łagodny staruszek. – Pójdziesz z młodym w
party poker pole, a on, durny, zamiast za zwierzem iść, to ci koło nóg, padło, swawoli i za poły cię ciąga.
Oleńka chciała coś mówić, ale nagle zalała się łzami.
– Nie płacz! – rzekł Józwa Butrym.
– Nie płacz, nie płacz!... – powtarzali poker dwaj starcy.
I tak ją pocieszali, ale nie mogli pocieszyć. Po ich odjeździe została troska, niepokój i jakby uraza
i do nich, i do pana Andrzeja. Dumną pannę bolało coraz głębiej to, że trzeba było go bronić,
usprawiedliwiać poker texas holdem i tłumaczyć. A ta kompania! Drobne ręce panny zaciskały się na myśl o nich. W
oczach jej stawały jakby na jawie twarze pana Kokosińskiego, Uhlika, Zenda, Kulwieca-
Hippocentaura i innych – i dostrzegła w nich, czego pierwej nie widziała: że były to bezczelne twarze,
na których błazeństwo, rozpusta i zbrodnia wycisnęły pospołu swe pieczęcie.

strona 53 poprzednia strona
strona 55 kolejna strona

poker