pokerczytasz strone nr 624
Zapraszamy do lektury ksi±żki będ±cej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - ksi±żka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
– Wezmę dwadzie¶cia koni i pojadę na spotkanie – rzekł pan rotmistrz Lipnicki.
Pojechał.
Upłynęła godzina i druga, aż wreszcie dano znać, że zbliża się nie podjazd, ale całe wielkie
wojsko.
I nie wiadomo dlaczego, gruchnęło nagle po obozie:
celeb poker – Radziwiłł idzie!
Wie¶ć ta jakby iskra elektryczna poruszyła i wstrz±snęła cały obóz; żołnierze wypadli na wały,
na niektórych twarzach znać było przestrach; nie stawano w należytym porz±dku; jedna tylko
piechota Oskierki zajęła wskazane miejsca. celeb poker Natomiast między wolentarzami wszcz±ł się w
pierwszej chwili popłoch. Z ust do ust przelatywały najrozmaitsze wie¶ci: „Radziwiłł zniósł ze
szczętem Wołodyjowskiego i ten drugi, Kmicicowy, podjazd” – powtarzali jedni. – „Ani ¶wiadek
klęski nie uszedł” poker – mówili drudzy. – „A ot teraz pan Lipnicki jakoby pod ziemię się zapadł.”
– „Gdzie regimentarz? gdzie regimentarz?”
Wtem przypadli pułkownicy ład czynić, a że prócz niewielu wolentarzy zreszt± sam stary żołnierz
był w obozie, wnet stanęli w sprawie, bambapoker czekaj±c, co się okaże.
Pan Zagłoba, gdy go doszedł okrzyk: „Radziwiłł idzie!” – zmieszał się bardzo, ale w pierwszej
chwili wierzyć nie chciał. Cóż by się stało z Wołodyjowskim? Czyliby się pozwolił tak
ogarn±ć, żeby ani jeden człowiek nie przybiegł titan poker z ostrzeżeniem? A ów drugi podjazd? A pan Lipnicki?
„Nie może być! – powtarzał sobie pan Zagłoba obcieraj±c czoło, które pociło mu się obficie.
– Ten smok, ten mężobójca, ten lucyper miałby już z Kiejdan zd±żyć? Zali to ostatnia godzina
się zbliża?!”
Tymczasem ze wszystkich stron coraz liczniejsze głosy wołały: „Radziwiłł! Radziwiłł!” Pan
Zagłoba przestał w±tpić.
strona 623 poprzednia strona strona 625 kolejna strona
poker |