texas holdem

strona 765
strona 775
strona 785
strona 795
strona 805
strona 815
strona 825
strona 835
strona 845


dupe

poker

czytasz strone nr 737




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Woń spalenizny rozeszła się na wszystkie strony i dosięgła wyniosłości
murów klasztornych. Wielu z obrońców po raz pierwszy widziało krwawe oblicze wojny i
tych serca zdrętwiały z przerażenia na widok ludzi gnanych przez żołnierzy i zasady pokera sieczonych mieczami,
na widok niewiast ciąganych po majdanie za włosy. A przy krwawych blaskach pożaru
widać było wszystko jak na dłoni. Krzyki, a nawet słowa dochodziły doskonale do uszu oblężonych.
Ponieważ armaty klasztorne nie poker odezwały się dotychczas, więc rajtarowie zeskakiwali z koni i
zbliżali się do samego podnóża góry, potrząsając mieczami i muszkietami.
Co chwila podpadł jaki tęgi chłop przybrany w żółty kolet rajtarski i złożywszy ręce koło ust,
lżył party poker i groził oblężonym, którzy słuchali tego cierpliwie, stojąc przy działach i przy zapalonych
lontach.
Pan Kmicic stał obok pana Czarnieckiego właśnie wprost kościółka i widział wszystko doskonale.
Na jagody wystąpiły mu silne rumieńce, celeb poker oczy stały się do dwóch świec podobne, a w
ręku dzierżył łuk wyborny, który w spadku po ojcu dostał, a ten go pod Chocimiem na jednym
sławnym adze zdobył. Słuchał tedy pogróżek i wymysłów, a wreszcie, gdy olbrzymi rajtar przypadł
pod bambapoker skałę i począł wrzeszczeć, zwrócił się pan Andrzej do Czarnieckiego:
– Na Boga! przeciw Najświętszej Pannie bluźni... Ja niemiecką mowę rozumiem... bluźni
strasznie!... Nie wytrzymam!
I zniżył łuk, lecz pan Czarniecki uderzył po nim ręką.
– Bóg go za bluźnierstwa skarze – rzekł – a ksiądz Kordecki nie pozwolił pierwszym nam
strzelać, chybaby oni zaczęli.

strona 736 poprzednia strona
strona 738 kolejna strona

poker