pokerczytasz strone nr 737
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Woń spalenizny rozeszła się na wszystkie strony i dosięgła wyniosłości
murów klasztornych. Wielu z obrońców po raz pierwszy widziało krwawe oblicze wojny i
tych serca zdrętwiały z przerażenia na widok ludzi gnanych przez żołnierzy i zasady pokera sieczonych mieczami,
na widok niewiast ciąganych po majdanie za włosy. A przy krwawych blaskach pożaru
widać było wszystko jak na dłoni. Krzyki, a nawet słowa dochodziły doskonale do uszu oblężonych.
Ponieważ armaty klasztorne nie poker odezwały się dotychczas, więc rajtarowie zeskakiwali z koni i
zbliżali się do samego podnóża góry, potrząsając mieczami i muszkietami.
Co chwila podpadł jaki tęgi chłop przybrany w żółty kolet rajtarski i złożywszy ręce koło ust,
lżył party poker i groził oblężonym, którzy słuchali tego cierpliwie, stojąc przy działach i przy zapalonych
lontach.
Pan Kmicic stał obok pana Czarnieckiego właśnie wprost kościółka i widział wszystko doskonale.
Na jagody wystąpiły mu silne rumieńce, celeb poker oczy stały się do dwóch świec podobne, a w
ręku dzierżył łuk wyborny, który w spadku po ojcu dostał, a ten go pod Chocimiem na jednym
sławnym adze zdobył. Słuchał tedy pogróżek i wymysłów, a wreszcie, gdy olbrzymi rajtar przypadł
pod bambapoker skałę i począł wrzeszczeć, zwrócił się pan Andrzej do Czarnieckiego:
Na Boga! przeciw Najświętszej Pannie bluźni... Ja niemiecką mowę rozumiem... bluźni
strasznie!... Nie wytrzymam!
I zniżył łuk, lecz pan Czarniecki uderzył po nim ręką.
Bóg go za bluźnierstwa skarze rzekł a ksiądz Kordecki nie pozwolił pierwszym nam
strzelać, chybaby oni zaczęli.
strona 736 poprzednia strona strona 738 kolejna strona
poker |