texas holdem

strona 860
strona 870
strona 880
strona 890
strona 900
strona 910
strona 920
strona 930
strona 940


dupe

poker

czytasz strone nr 738




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Ledwie domówił, gdy rajtar podniósł kolbę muszkietu do twarzy, strzał huknął, a kula nie dobiegłszy
murów przepadła gdzieś między szczelinami skały.
– Teraz wolno? – krzyknął Kmicic.
– Wolno! – odpowiedział Czarniecki.
Kmicic, poker jako prawdziwy człek wojny, uspokoił się w jednej chwili. Rajtar, osłoniwszy dłonią
oczy, patrzył za śladem swej kuli, a on naciągnął łuk, przesunął palcem po cięciwie, aż zaświegotała
jak jaskółka, a następnie wychylił się dobrze i zawołał:
bamba poker – Trup! trup!
Jednocześnie rozległ się żałosny świst okrutnej strzały; rajtar upuścił muszkiet, podniósł obie
ręce do góry, zadarł głowę i zwalił się na wznak. Przez chwilę rzucał się jak ryba wyjęta z wody
i kopał ziemię nogami, lecz poker wnet wyciągnął się i pozostał bez ruchu.
– To jeden! – rzekł Kmicic.
– Zawiąż na rapciach! – rzekł pan Piotr.
– Sznura z dzwonnicy nie wystarczy, jeżeli Bóg pozwoli! – krzyknął pan Andrzej.
Wtem przypadł do trupa drugi rajtar pragnąc poker texas holdem zobaczyć, co mu jest, lub może kiesę zabrać,
lecz strzała świsnęła znowu i drugi padł na piersi pierwszego.
W tymże czasie ozwały się polowe armatki, które Wrzeszczowicz ze sobą przyprowadził. Nie
mógł on z nich burzyć fortecy, jak również poker nie mógł myśleć o zdobyciu jej, mając ze sobą tylko
jazdę; ale na postrach księżom walić kazał. Jednakże początek był dany.
Ksiądz Kordecki pojawił się przy panu Czarnieckim, a z nim szedł ksiądz Dobrosz, który artylerią
klasztorną w czasie pokoju zawiadywał i w święta na wiwaty ognia dawał, dlatego za
przedniego puszkarza między zakonnikami uchodził.

strona 737 poprzednia strona
strona 739 kolejna strona

poker