texas holdem

strona 1715
strona 1725
strona 6
strona 16
strona 26
strona 36
strona 46
strona 56
strona 66


dupe

poker

czytasz strone nr 747




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Biła godzina druga z południa; procesja była jeszcze na murach. A wtem na krańcach, gdzie
niebo zdawało się stykać z ziemią i rozciągały się mgły sinawe, w tych mgłach właśnie zamajaczało
coś i poczęło się poruszać, wypełzały jakieś poker texas holdem kształty, z początku mętne, które zwierając się
stopniowo, stawały się coraz wyraźniejsze. Okrzyk nagle uczynił się na końcu procesji:
– Szwedzi! Szwedzi idą!
Potem zapadła cisza, jakoby serca i języki zdrętwiały; dzwony tylko biły poker dalej. Lecz w ciszy
zabrzmiał głos księdza Kordeckiego, donośny, choć spokojny:
– Bracia, radujmy się! godzina zwycięstw i cudów się zbliża!
A w chwilę później:
– Pod Twoją obronę uciekamy się, Matko, Pani, Królowo nasza!
bamba poker Tymczasem chmura szwedzka zmieniła się w niezmiernego węża, który przypełzał jeszcze
bliżej. Widać już było jego straszliwe dzwona. Skręcał się, rozkręcał, czasem zamigotał pod
światło połyskliwą stalową łuską, czasem ściemniał i pełzł, poker texas hold em pełzł, wychylał się z oddalenia...
Wkrótce oczy patrzące z murów mogły już szczegółowie wszystko rozpoznać. Naprzód szła
jazda, za nią czworoboki piechoty; każdy pułk tworzył długi prostokąt, nad którym wznosił się w
górze mniejszy, poker texas holdem utworzony przez dzidy sterczące; dalej, hen, za piechotą, wlokły się armaty z
paszczami odwróconymi w tył i schylonymi ku ziemi.
Leniwe ich cielska, czarne lub żółtawe, połyskiwały złowrogo w słońcu; jeszcze za nimi trzęsły
się po nierównej drodze jaszcze z prochem i nieskończony szereg wozów z namiotami i
wszelkiego rodzaju wojennym sprzętem.

strona 746 poprzednia strona
strona 748 kolejna strona

poker