texas holdem

strona 974
strona 984
strona 994
strona 1004
strona 1014
strona 1024
strona 1034
strona 1044
strona 1054


dupe

poker

czytasz strone nr 84




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Oni rzucili się patrzeć; niektórzy nadbiegli z łuczywem i poczęli w oczy świecić nieboszczykom.
Po pierwszej chwili zdumienia wszczął się gwar i zamieszanie. Przylecieli i ci, którzy już się
byli pokładli w stajniach i oborach: poker texas holdem Dom cały zajaśniał światłem, zaroił się ludźmi, a wśród tego
zamętu, nawoływań, pytań jedni tylko pobici leżeli pod ścianą równo i cicho, obojętni na wszystko
i – przeciw swej naturze – spokojni. Dusze z nich wyszły, a ciał nie mogły poker texas holdem rozbudzić ani surmy do
bitwy, ani brzęk kielichów do uczty.
Tymczasem w gwarze żołnierskim coraz bardziej przemagały okrzyki groźby i wściekłości.
Kmicic, który dotąd był jakby nieprzytomny, zerwał się nagle i zakrzyknął:
– poker Na koń!...
Ruszyło się, co żyło, ku drzwiom. Nie upłynęło i pół godziny, już stu przeszło jeźdźców leciało
na złamanie karku po szerokiej, śnieżnej drodze, a na ich czele leciał pan Andrzej, jakby go zły
duch opętał, bez czapki, poker z gołą szablą w ręku. W ciszy nocnej rozlegały się dzikie okrzyki:
– Bij! morduj!...
Księżyc dosięgnął właśnie najwyższej wysokości w swej drodze niebieskiej, gdy nagle blask jego
począł się mieszać i zlewać z różowym światłem party poker wychodzącym jakby spod ziemi; stopniowo
niebo czerwieniało coraz bardziej, rzekłbyś, od zorzy wstającej, aż wreszcie krwawa czerwona łuna
oblała całą okolicę. Jedno morze ognia szalało nad olbrzymim zaściankiem Butrymów, a dziki żołnierz
Kmicicowy, wśród dymu, pożogi i skier buchających słupami do góry, mordował w pień
przerażoną i oślepłą z trwogi ludność.

strona 83 poprzednia strona
strona 85 kolejna strona

poker