texas holdem

strona 1164
strona 1174
strona 1184
strona 1194
strona 1204
strona 1214
strona 1224
strona 1234
strona 1244


dupe

poker

czytasz strone nr 86




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Niewiasty
zerwały się na równe nogi, okrzyk trwogi wyrwał się im z piersi:
– Nie otwierać! nie otwierać!
Kołatanie ozwało się z podwójną siłą, rzekłbyś: drzwi wyskoczą z zawias. Tymczasem między
zgromadzone niewiasty wpadł poker texas holdem pacholik Kostek.
– Panieńka! – wołał – jakiś człek stuka; otwierać czy nie?
– Samli jest?
– Sam.
– Idź, otwórz!
Pachołek skoczył, ona zaś chwyciwszy świecę przeszła do izby jadalnej, za nią panna Franciszka
i wszystkie poker texas holdem prządki.
Zaledwie zdołała postawić świecę na stole, gdy w sieni dał się słyszeć szczęk żelaznej zawory,
skrzypienie otwieranych drzwi i przed oczyma niewiast ukazał się pan Kmicic, straszny, czarny od
dymu, krwawy, zadyszany celeb poker i z obłąkaniem w oczach.
– Koń mi pod lasem padł! – krzyknął – ścigają mnie!...
Panna Aleksandra utkwiła weń oczy: – Waść spaliłeś Wołmontowicze?
– Ja!... Ja!...
Chciał coś dalej mówić, gdy wtem od strony drogi i lasu doszedł texas holdem odgłos okrzyków i tętent koni,
który zbliżał się z nadzwyczajną szybkością.
– Diabli po mą duszę!... dobrze! – krzyknął jakby w gorączce Kmicic.
Panna Aleksandra w tejże chwili zwróciła się do prządek:
– Jeśli będą pytać, titan poker powiedzieć, że nie masz tu nikogo, a teraz do czeladnej i ze światłem tu
przyjść!... Po czym do Kmicica:
– Waść tam! – rzekła ukazując na przyległą izbę. I prawie przemocą wepchnąwszy go przez
otwarte drzwi, zamknęła je natychmiast.
Tymczasem zbrojni ludzie zapełnili podwórzec i w mgnieniu oka Butrymi, Gościewicze, Domaszewicze
i inni wpadli do domu.

strona 85 poprzednia strona
strona 87 kolejna strona

poker