texas holdem

strona 43
strona 53
strona 63
strona 73
strona 83
strona 93
strona 103
strona 113
strona 123


dupe

poker

czytasz strone nr 875




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Sto jazdy Sadowskiego, pod komendą jego brata, przyłączyło się do osoby Millera i
biegło w pomoc. Po drodze widzieli oddziały piechoty, przerażone, uciekające w nieładzie i popłochu,
tak bardzo upadły już serca niezrównanych texas holdem skądinąd żołnierzy szwedzkich. Opuszczano
nawet szańce, którym żadne nie groziło niebezpieczeństwo. Kilkunastu stratowali pędzący oficerowie
i rajtarzy. Dopadli wreszcie o staję od fortecy, lecz po to tylko, by na wzniesieniu, poker texas holdem widnym
jak na dłoni, ujrzeć wracających szczęśliwie do klasztoru napastników. Śpiewy, okrzyki radosne
i śmiechy dochodziły od nich do uszu Millera.
Pojedynczy przystawali nawet i grozili w stronę sztabu krwawymi szablami. Polacy, poker texas hold em znajdujący
się przy boku szwedzkiego jenerała, poznali samego Zamoyskiego, który osobiście przywodził
tej wycieczce, a który teraz, dojrzawszy sztab, przystanął i kłaniał mu się z powagą czapką.
Nie dziwota! Czuł się już bezpieczny zasady pokera pod zasłoną dział fortecznych.
Jakoż na wałach zadymiło i żelazne ptastwo kul przeleciało ze straszliwym świstem między
oficerami. Kilku rajtarów zachwiało się na kulbakach i jęk odpowiedział świstowi.
– Pod ogniem jesteśmy, zasady pokera cofać się! – zakomenderował Sadowski.
Zbrożek chwycił za cugle Millerowego konia.
– Jenerale, cofamy się! Tu śmierć!
Miller był jakby odrętwiały, nie odrzekł ni słowa, pozwolił wywieść się z promienia pocisków.
Wróciwszy do swej kwatery zamknął się w niej i cały dzień nie chciał nikogo widzieć.
Rozmyślał zapewne o swej sławie Poliocertesa.

strona 874 poprzednia strona
strona 876 kolejna strona

poker