pokerczytasz strone nr 899
Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org
Tymczasem uczynił się dzień zupełny. Stary Kiemlicz począł
śpiewać godzinki, a Kosma i Damian wtórowali mu basem. Droga była uciążliwa, bo mróz
trzymał trzaskający, a przy tym ustawicznie zatrzymywano na drodze jadących i wypytywano o
nowiny, poker texas holdem zwłaszcza zaś o to, czy Częstochowa broni się jeszcze. Kmicic odpowiadał, że się broni
i obroni, lecz pytaniom nie było końca. Gościńce roiły się od podróżnych, gospody wszędzie po
drodze pozajmowane. Jedni chronili się w głąb kraju z pogranicznych poker ziem Rzeczypospolitej
przed uciskiem szwedzkim, drudzy pomykali ku granicom po wieści z kraju; raz w raz spotykano
szlachtę, która mając dość Szwedów jechała, tak jak i Kmicic, służby wygnanemu panu ofiarować.
Czasem trafiały się i poczty pańskie, poker czasem większe lub mniejsze oddziały żołnierzy z
tych wojsk, które bądź to dobrowolnie, bądź na mocy układów ze Szwedami przeszły granice,
jak na przykład wojska pana kasztelana kijowskiego. Wieści z kraju już były ożywiły nadzieje
tych exulów poker texas hold em i wielu gotowało się do zbrojnego powrotu. W całym Śląsku, a zwłaszcza w księstwach
raciborskim i opolskim, gotowało się jak w garnku; posłańcy latali z listami do króla i od
króla do pana kasztelana kijowskiego, do prymasa, do pana kanclerza Korycińskiego, poker do pana
Warszyckiego, kasztelana krakowskiego, pierwszego senatora Rzeczypospolitej, który ani na
chwilę nie opuścił sprawy Jana Kazimierza.
Panowie ci, w porozumieniu z wielką królową, niezachwianą w nieszczęściu, porozumiewali
się i ze sobą, i z krajem, i z przedniejszymi w nim ludźmi, o których wiedziano, że radzi by do
wierności prawemu panu powrócić.
strona 898 poprzednia strona strona 900 kolejna strona
poker |