texas holdem

strona 157
strona 167
strona 177
strona 187
strona 197
strona 207
strona 217
strona 227
strona 237


dupe

poker

czytasz strone nr 949




Zapraszamy do lektury książki będącej arcydziełem pisarskim. "Potop" Henryk Sienkiewicz - książka udostępniona do czytania online według licencji publicznej przez serwis typuj.org

Na ten widok zsiedli wszyscy i poszli za jego przykładem; ów król zaś, tułacz, padł po chwili
krzyżem w śnieg i począł całować tę ziemię tak ukochaną, a tak niewdzięczną, która w chwili
klęski schronienia jego królewskiej głowie party poker odmówiła.
Nastała cisza i tylko westchnienia ją mąciły.
Wieczór był mroźny, pogodny, góry i szczyty pobliskich jodeł płonęły purpurą, a dalsze w
ciemne już poczęły się ubierać fiolety, lecz droga, na której leżał król, mieniła się party poker niby czerwona
i złota wstęga; blaski te padały na króla, biskupów i dygnitarzy.
Wtem ze szczytów wstał wiatr i niosąc na skrzydłach skry śnieżne, zleciał do doliny. Więc
jodły pobliskie poczęły pochylać pokryte okiścią czuby i kłaniać poker texas holdem się panu, i szumieć gwarno a
radośnie, jakby śpiewały oną dawną pieśń:
– Witajże nam, witaj, miły hospodynie!...
Mrok już nasycał powietrze, gdy orszak królewski ruszył dalej. Za wąwozem roztoczyła się
szersza dolina, której bamba poker drugi koniec gubił się w oddaleniu. Blaski gasły naokoło, tylko w jednym
miejscu niebo świeciło się jeszcze czerwono.
Król począł odmawiać Ave Maria, za nim inni w skupieniu ducha powtarzali pobożne słowa.
Ziemia rodzinna, dawno poker nie widziana, góry pokrywające się nocą, gasnące zorze, modlitwy,
wszystko to nastroiło uroczyście serca i umysły, więc po ukończonych modlitwach jechali w
milczeniu król, dygnitarze i rycerze.
Następnie noc zapadła, jeno we wschodniej stronie niebo świeciło się coraz czerwieniej.
– Pojedziem ku tym zorzom – rzekł wreszcie król – dziw, że jeszcze świecą.

strona 948 poprzednia strona
strona 950 kolejna strona

poker